Edward Gierek na Śląsku: wizyty, które zapamiętano na pokolenia
Przywódca PRL, który otwierał kopalnie i szkoły w naszym regionie, zmarł dokładnie 29 lipca 2001 roku. Miał wtedy 88 lat. Co po tych wizytach zostało w Rybniku, Jastrzębiu i Wodzisławiu Śląskim? Archiwalne gazety kryją nie tylko propagandowe frazy, ale też prawdziwe historie mieszkańców.
„Nieprzebrane tłumy” w Rybniku
1 września 1960 roku Edward Gierek przyjechał do Rybnika, by otworzyć szkołę-pomnik Tysiąclecia im. Ludwika Waryńskiego na osiedlu Waryńskiego (zwanym Suchą). Uroczystość połączono z rocznicą wybuchu II wojny światowej. Według ówczesnych „Nowin” pod szkołą zgromadziło się ponad 40 tys. osób – największy tłum, jaki Rybnik kiedykolwiek widział.
Gierek zwiedził nową placówkę, a potem wpisał się do szkolnej kroniki. Gdy reporterzy pochylili się, by zobaczyć dedykację, polityk zażartował:
Jestem, panowie, mile zaskoczony waszym zainteresowaniem dla charakteru mojego pisma. Proszę o surowe recenzje.
Edward Gierek
W oficjalnym wpisie życzył, by w murach szkoły dorastało pokolenie służące ojczyźnie, socjalizmowi i pokojowi. Dziś pamięta się głównie ten żart o charakterze pisma – spontaniczny, ludzki gest w morzu partyjnych formuł.
Kopalnie, które zmieniły oblicze regionu
W tym samym 1960 roku, jeszcze jako szef struktur PZPR w województwie katowickim, Gierek uruchomił kopalnię „1 Maja” w Wodzisławiu Śląskim – pierwszą z pięciu nowych kopalń Rybnickiego Okręgu Węglowego. Dla Wodzisławia był to początek gigantycznej zmiany: tysiące pracowników, nowe osiedla, szkoły i przychodnie. Dla wielu rodzin „1 Maja” stała się miejscem pracy przekazywanym z pokolenia na pokolenie.
2 grudnia 1969 roku Gierek odwiedził budowaną „Zofiówkę” w Jastrzębiu. Podczas konferencji samorządu robotniczego zatwierdzono termin oficjalnego uruchomienia na 4 grudnia. Rok później, już jako I sekretarz KC PZPR, przyjechał 4 grudnia 1971 na otwarcie kopalni „Borynia”. Wszedł na wieżę szybu, uruchomił maszynę wyciągową, a na powierzchnię wyjechał pierwszy urobek – 20 ton węgla.
- Kopalnia „1 Maja” – Wodzisław Śląski (1960)
- Kopalnia „Zofiówka” – Jastrzębie-Zdrój (1969)
- Kopalnia „Borynia” – Jastrzębie-Zdrój (1971)
- Kopalnia „Pniówek” – Pawłowice (budowa w 1973)
- Kopalnia „Moszczenica” – Jastrzębie-Zdrój (odwiedzona w 1973)
„Trybuna Robotnicza” ogłaszała: „Gospodarka narodowa wzbogaciła się o nowy potężny obiekt przemysłowy”. Na pierwszej stronie zamieszczono zdjęcie Gierka w otoczeniu górników i dygnitarzy.
W cieniu wielkich inwestycji – szkoły, przychodnie, szpitale
Barbórkowa podróż Gierka 4 grudnia 1971 nie zakończyła się w „Boryni”. Z Jastrzębia pojechał do Rybnika, gdzie otworzył Miejską Przychodnię Specjalistyczną. Placówka miała 55 gabinetów lekarskich i pracowni diagnostycznych, kosztowała 23 mln ówczesnych złotych (środki pochodziły od 17 rybnickich zakładów) i miała przyjmować dziennie ponad 1000 pacjentów.
Pod koniec kwietnia 1973 roku Gierek znów odwiedził region: najpierw plac budowy kopalni „Pniówek”, potem Jastrzębie – gdzie pokazano mu powstający szpital górniczy oraz zasadniczą szkołę górniczą – a także kopalnię „Moszczenica”. Dzień zakończył spotkaniem w Rybniku z przedstawicielami władz i górnikami. „Nowiny” zamieściły na pierwszej stronie tytuł: „Górnicy nigdy nie zawiodą”.
Warto zwrócić uwagę na skalę zmian demograficznych: Jastrzębie w 1960 roku liczyło około 3 tys. mieszkańców, a w 1973 – już ponad 57 tys. Każda nowa kopalnia oznaczała osiedla, sklepy, szkoły i przychodnie. To był czas, gdy wielkie zakłady nie tylko zatrudniały, ale też budowały infrastrukturę socjalną.
Dlaczego to ważne dla dzisiejszych mieszkańców?
Dla dzisiejszego pokolenia wizyty Edwarda Gierka to nie tylko kartka z podręcznika historii PRL. To konkretne adresy: szkoła na Suchej w Rybniku, przychodnia specjalistyczna przy ul. Wieniawskiego, osiedla wokół „Zofiówki” i „Boryni”. Wiele rodzin ma w swoim drzewie genealogicznym górnika, który zjeżdżał na pierwszą zmianę w jednej z tych kopalń. Część zakładów już nie istnieje, inne działają pod zmienionymi nazwami, ale tożsamość regionu wciąż opiera się na węglu i pokoleniowej tradycji.
Zniknęły trybuny i transparenty, ale zostały rodzinne opowieści: ktoś pracował przy budowie „Zofiówki”, inny pamięta tłum na otwarciu szkoły, a jeszcze inny – pierwszy urobek z „Boryni”. Archiwalne gazety, jak „Nowiny” i „Trybuna Robotnicza”, pozwalają na chwilę wrócić do tego świata – pełnego owacji, rekordów, ale też autentycznych ludzkich emocji.
Co pozostanie po ćwierćwieczu?
W 2021 roku minęło 20 lat od śmierci Edwarda Gierka, a w 2026 – dokładnie 25. Jego ślady w naszym regionie to nie tylko pomniki propagandy, ale przede wszystkim realne inwestycje, które zmieniły oblicze Rybnickiego Okręgu Węglowego. Dziś w Jastrzębiu, Wodzisławiu i Rybniku wciąż funkcjonują szkoły i przychodnie otwierane przez niego. Być może najcenniejszym dziedzictwem są jednak pamięć i wspomnienia tych, którzy uczestniczyli w tamtych wydarzeniach – dzieci, które stały w tłumie, górnicy odbierający odznaczenia, lekarze rozpoczynający pracę w nowej placówce.
Źródłem informacji są archiwalne wydania „Nowin” i „Trybuny Robotniczej”.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!