Czwartek, 30 lipca 2026
Imieniny: Piotr, Julita, Ludmiła

Wysoka trawa w Jastrzębiu: ekologia kontra wygoda – miasto szuka równowagi

Reklamuj sie w tym artykule

Czy Jastrzębie-Zdrój staje przed wyborem między komfortem mieszkańców a ochroną środowiska? Tegoroczny sezon koszenia trawników budzi skrajne emocje – jedni domagają się estetyki i bezpieczeństwa, inni bronią wyższej roślinności jako ekologicznego sojusznika. Miasto administruje ponad 235 hektarami zieleni, a sam pierwszy pokos kosztował w tym roku 728 tys. zł. To nie jest kwestia oszczędności, lecz świadomej polityki klimatycznej – przekonują urzędnicy.

Mieszkańcy kontra wysoka trawa: estetyka, alergie i bezpieczeństwo

Narzekania na wygląd miasta słychać głośno. Wysoka trawa nazywana jest przez mieszkańców „niechlujną” i sprawia wrażenie, jakby „nikt tu nie mieszkał”. Do tego dochodzą problemy zdrowotne – alergicy skarżą się na unoszące się pyłki, które utrudniają im codzienne funkcjonowanie. Nie bez znaczenia są też kwestie bezpieczeństwa na drogach. Na niektórych rondach i skrzyżowaniach bujna roślinność ogranicza widoczność kierowcom, co stwarza realne zagrożenie. W takich miejscach – przyznaje miasto – koszenie musi być priorytetem.

Mimo że skargi są liczne, urzędnicy podkreślają, że wyższa trawa nie jest efektem zaniedbań. To celowa zmiana podejścia do utrzymania zieleni, która ma przynieść korzyści dla lokalnego ekosystemu i klimatu.

Miasto tłumaczy: to nie zaniedbanie, tylko strategia klimatyczna

W odpowiedzi na głosy mieszkańców Urząd Miasta Jastrzębie-Zdrój wydał obszerny komunikat, w którym wyjaśnia, że podwyższona roślinność to element nowej strategii dostosowanej do zmian klimatu.

Wyższa trawa nie jest oznaką zaniedbania. Wręcz przeciwnie – pomaga zatrzymywać wilgoć w glebie, obniża temperaturę otoczenia oraz sprzyja zachowaniu bioróżnorodności.

Urząd Miasta Jastrzębie-Zdrój

Koszenie odbywa się według potrzeb, a nie sztywnego kalendarza. Na terenach rekreacyjnych i w pasach przy drogach przewidziano do trzech pokosów w sezonie, na pozostałych – do dwóch. Pierwszy zwykle przypada na przełom kwietnia i maja, kolejny latem, ostatni jesienią. Jednak tegoroczna pogoda – najpierw obfite deszcze, potem upały – sprawiła, że trawa rosła jak na dopingu. Urząd przyznaje, że konieczne było „dostosowanie harmonogramu i wydłużenie czasu prowadzenia prac”. Oznacza to, że koszenie będzie rzadsze niż kiedyś, ale tam, gdzie widoczność jest kluczowa, prace mają być regularne.

Skala wyzwania: 235 hektarów i 728 tysięcy złotych za pierwszy pokos

Utrzymanie tak rozległych terenów zielonych to logistyczne i finansowe wyzwanie. Koszt pierwszego pokosu w bieżącym roku wyniósł 728 tys. zł. Co ważne, nie każdy trawnik w mieście należy do gminy. Za część odpowiadają wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie, firmy i prywatni właściciele. Ich różne terminy i priorytety sprawiają, że efekt wizualny bywa niespójny – na pierwszy rzut oka wygląda to jak chaos, ale w rzeczywistości wynika z podziału odpowiedzialności.

Ekologowie zwracają uwagę, że rzadsze koszenie przynosi konkretne korzyści. Na miejskich trawnikach pojawiają się stokrotki, mniszki lekarskie i firletki. Gleba wolniej wysycha, bo wysoka trawa utrzymuje wilgoć – w przeciwieństwie do krótko skoszonej murawy, która wymaga częstego podlewania. Co więcej, niekoszony trawnik może być nawet 30 stopni chłodniejszy od asfaltu, co w upalne dni ma ogromne znaczenie dla mikroklimatu miasta.

Dlaczego to ważne dla mieszkańców? Decyzje o sposobie koszenia wpływają bezpośrednio na komfort życia, zdrowie alergików, bezpieczeństwo na drogach, a także na wygląd osiedli. W dobie zmian klimatu każda gmina musi znaleźć balans między dbałością o środowisko a codziennymi potrzebami obywateli. Jastrzębie-Zdrój stara się wypracować złoty środek – z jednej strony chronić bioróżnorodność i ograniczać efekt wyspy ciepła, z drugiej zapewnić bezpieczeństwo i estetykę.

Spór o trawniki nie zniknie. Jedni będą narzekać na pyłki i wygląd, inni bronić ekologicznego wyboru. Miasto zapowiada, że będzie kontynuować elastyczne podejście: koszenie według potrzeb, a nie sztywnego harmonogramu. Czy to wystarczy, by pogodzić wszystkie oczekiwania? Odpowiedź przyniesie dopiero kolejny sezon – gdy mieszkańcy zobaczą, jak nowa strategia sprawdza się w dłuższej perspektywie.

Informacje przekazał Urząd Miasta Jastrzębie-Zdrój.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
TW

Tomasz Wyrzykowski

Od lat opisuje sprawy Jastrzębia-Zdroju, stawiając na rzetelność, kontekst i głos mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!