Blizny po przemyśle. O miejscach, które zniknęły z map, rozmawiano w Parku Zdrojowym
Park Zdrojowy w Jastrzębiu-Zdroju stał się w minione popołudnie sceną poruszającej rozmowy o krajobrazach, które przestały istnieć. W ramach cyklu „Czytanie na trawie” odbyło się spotkanie z Martą Tomczok, autorką książki „Blizny. Krajobrazy po przemyśle”. Dyskusję poprowadziła Agnieszka Witczak, która z charakterystyczną dla siebie swobodą potrafiła wydobyć z rozmówczyni najważniejsze wątki, jednocześnie angażując publiczność do żywej wymiany myśli.
To wydarzenie pokazało, że temat przemysłowego dziedzictwa – i jego ciemnej strony – wciąż budzi ogromne emocje. Mieszkańcy, którzy przyszli posłuchać, ale i ci, którzy zatrzymali się przypadkiem, wspólnie tworzyli przestrzeń do refleksji nad tym, co bezpowrotnie utracone.
Krajobrazy, które zniknęły bez śladu
Marta Tomczok przypomniała, że powojenna Polska była świadkiem gwałtownego i bezwzględnego rozwoju przemysłu. Wraz z powstawaniem kopalń, hut i elektrowni znikały całe wsie, miasteczka i doliny. Część z nich przykryto zwałowiskami, inne zalano wodą, a jeszcze inne po prostu wymazano z map, pozostawiając jedynie fotografie i wspomnienia mieszkańców.
Autorka podkreślała, że jej książka to nie tylko zapis historyczny, ale przede wszystkim próba oddania emocji towarzyszących utracie. – Szukałam sposobu, żeby oddać poczucie pustki, które rodzi się w człowieku, gdy odbiera mu się krajobraz. Nie wszyscy chcieli o tym mówić od razu, ale każdy chciał być wysłuchany, kiedy już się przełamał. To czekanie i słuchanie stało się dla mnie kluczem do tej książki – mówiła Tomczok.
Jastrzębie też ma swoje blizny
Choć w Jastrzębiu-Zdroju nie burzono domów pod budowę kopalń, uczestnicy spotkania zgodnie przyznawali, że historia miasta ma swoje trudne rozdziały. Wspominano o przejmowaniu ziemi pod rozwój Jastrzębia – często za niewielkie odszkodowania, często wbrew woli właścicieli. Te lokalne doświadczenia wybrzmiały szczególnie mocno, bo pokazały, że „blizny” nie są wyłącznie historią odległych regionów, ale dotyczą także naszej społeczności.
Dyskusja szybko przerodziła się w wymianę osobistych historii. Publiczność chętnie dzieliła się wspomnieniami, a pytania padały zarówno od osób, które przyszły specjalnie na spotkanie, jak i od spacerowiczów, którzy zatrzymali się na chwilę wśród zieleni Parku Zdrojowego. To dowód na to, że temat przemian przestrzennych i ich wpływu na ludzi jest wciąż żywy i ważny.
Rozmowa, która zostaje w pamięci
Spotkanie z Martą Tomczok było jednym z tych wydarzeń, które nie kończą się wraz z ostatnim pytaniem. Jeszcze długo po oficjalnej części uczestnicy rozmawiali w małych grupach, wymieniali się historiami, wspomnieniami i refleksjami. Letnia aura, parkowa sceneria i kameralna atmosfera sprawiły, że rozmowa o trudnych tematach stała się wyjątkowo bliska i ludzka.
To kolejny dowód na to, że „Czytanie na trawie” to jeden z najbardziej wartościowych cykli kulturalnych w mieście. Łączy ludzi, otwiera przestrzeń do rozmowy i pozwala spojrzeć na własne miejsce na mapie z zupełnie nowej perspektywy. Dla mieszkańców Jastrzębia-Zdroju to także okazja, by zmierzyć się z lokalną historią i zrozumieć, jak przemysł ukształtował ich miasto.
Organizatorzy zapowiadają kolejne spotkania w ramach cyklu, które – jak można się spodziewać – będą równie inspirujące i skłaniające do refleksji. Informacje o nadchodzących wydarzeniach można znaleźć na stronach instytucji kultury w Jastrzębiu-Zdroju.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!