Niedziela, 21 czerwca 2026
Imieniny: Alicja, Alojzy, Marta

Wianki, ogień i kwiat paproci. Park Zdrojowy zamienił się w słowiańską opowieść

Wieczór w Parku Zdrojowym zaczął się niepozornie: po upalnym dniu przyszła wyczekiwana ulga, a między alejkami płynęły spokojne rozmowy. Z minuty na minutę robiło się jednak jasne, że to nie będzie zwykły spacer. Wśród przechodniów pojawiały się wianki - niesione w dłoniach albo ozdobione drobnymi światełkami - a park nabierał wyglądu miejsca wyjętego z dawnych podań. Ludzie zatrzymywali się przy stanowiskach, słuchali opowieści i patrzyli, jak tradycja łączy się z widowiskiem.

Noc Kupały: święto ognia, wody i odwagi

Sercem wydarzenia była Noc Kupały - najstarsze słowiańskie święto, kojarzone z miłością, radością oraz żywiołami ognia i wody. Tradycyjnie łączono je z najkrótszą nocą roku, a później - po zmianach wprowadzonych przez Kościół - zostało przesunięte na wigilię św. Jana. To właśnie z tych obrzędów pochodzą zwyczaje, które do dziś najmocniej kojarzą się z tym czasem: puszczanie wianków, palenie sobótkowych ognisk, zioła zbierane „na moc” i wróżby, które miały uchylać rąbka przyszłości.

W Parku Zdrojowym te elementy wybrzmiały w sposób szczególny, bo uczestnicy nie przyszli tylko „zobaczyć”. Wielu mieszkańców reagowało z autentycznym zaciekawieniem, a czasem wzruszeniem - jakby powrót do prostych symboli dawał chwilę wytchnienia od codziennego pędu. Widać było, że w takim otoczeniu łatwiej skupić się na wspólnym byciu razem: na muzyce, świetle i rozmowie bez pośpiechu.

  • puszczanie wianków na wodę jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrzędów Nocy Kupały,
  • sobótkowe ogniska i wiara w oczyszczającą siłę ognia,
  • przekonanie, że tej nocy zioła i zaklęcia mają wyjątkową moc, a woda sprzyja zdrowiu.

„Ogień Słowian” i opowieść, która nie kończy się na folklorze

Największe emocje przyniósł moment, gdy scenę wypełniły płomienie i ruch. Spektakl „Ogień Słowian” w wykonaniu Cordis oparto na dynamicznym tańcu, rytmie i precyzyjnej choreografii. Widać było konsekwencję w prowadzeniu historii: kolejne sceny nie były tylko efektownymi obrazami, lecz układały się w opowieść, którą publiczność mogła śledzić od początku do końca.

Na scenie pojawiły się postacie znane z dawnych wierzeń: wiedźma, pokazywana jako strażniczka mądrości, Leszy - wilczy pasterz i duch lasu - a także motyw kwiatu paproci. Ten symbol, od pokoleń obecny w opowieściach o Nocy Kupały, został wykorzystany jako znak poszukiwania sensu i szczęścia - czegoś, co kusi, ale nie daje się łatwo uchwycić.

To nie był występ „odtwarzany” dla samego efektu. Publiczność widziała ogrom pracy w każdym geście i w tym, jak energia niosła całość od pierwszych minut.

uczestnicy wydarzenia w Parku Zdrojowym

Klątwy z naszych wyborów i ofiary z miłości

Twórcy Cordis nie zatrzymali się na warstwie obrzędowej. W przedstawieniu klątwy nie spadały na bohaterów jako przypadkowa kara zesłana przez mityczne moce. Akcent przesunięto na to, jak ludzie sami potrafią ściągać na siebie problemy, gdy pragną więcej, niż potrzebują, i gonią za tym, co tylko błyszczy. Ten wątek wybrzmiał jak komentarz do współczesności: do presji, internetowych ocen, hejtu i nieustannego porównywania się.

Równocześnie mocno podkreślono drugi motyw: najczystsze decyzje rodzą się z miłości i odwagi, a nie z lęku czy wyrachowania. W tej perspektywie Noc Świętojańska pozostaje świętem światła, bliskości i radości - takim, w którym ludzie od wieków szukali „tego czegoś”: spełnienia, szczęścia, miłości. W Parku Zdrojowym łatwo było zauważyć, że te potrzeby nie zniknęły, choć świat stał się szybszy i głośniejszy.

W takim otoczeniu człowiek szybko przypomina sobie, że najbardziej brakuje prostych rzeczy: światła, muzyki i bycia razem - bez pośpiechu i zgiełku.

mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju

Wieczór, który zostaje na dłużej

Wydarzenie w Parku Zdrojowym miało też wymiar przypomnienia o korzeniach - bez kompleksów i bez potrzeby udowadniania, że tradycja musi być „nowoczesna”, by była ważna. Słowiańskie symbole opowiadają o sprawach uniwersalnych: relacjach, poszukiwaniu sensu, o odwadze w podejmowaniu decyzji. Tej nocy wszystko - wianki, ogień, muzyka, taniec i opowieści - złożyło się w spójną całość.

Gdy „Ogień Słowian” dobiegł końca, park nie opustoszał od razu. Mieszkańcy jeszcze długo krążyli alejkami, rozmawiali, wracali wzrokiem do miejsc, w których przed chwilą toczyła się opowieść. Jakby najważniejsze w tej Nocy Żywiołów było właśnie zatrzymanie chwili - na przekór codziennemu tempu.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
MC

Marek Chmielewski

Pisze o kulturze i lokalnych inicjatywach, szukając historii, które budują tożsamość miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!