Kult i Pidżama Porno zagrają w Lyskach. Festiwal zmienia szyld, ale nie rockowego ducha
Festiwal w Lyskach od lat ma wierną publiczność i ugruntowaną pozycję na muzycznej mapie Śląska. W tym roku pożegnanie wakacji przyjmie jednak nową, choć dobrze znaną nazwę, a na jednej scenie staną legendy polskiego rocka – Kult i Pidżama Porno. Organizatorzy szykują siedem godzin muzyki, a bilety w lipcu kosztują 180 zł.
Mini-Woodstock na Śląsku – rockowa tradycja w nowej odsłonie
Nazwa festiwalu się zmieniła, ale miejsce i charakter imprezy pozostały te same. – Niezmiennie mówią o tym, że to jest mini-Woodstock na Śląsku, bo troszkę infrastruktura do tego festiwalu oryginalnego jest podobna. Nie zmieniły się nastroje, bo jednak cały czas idziemy w stronę rockową – mówi Sylwia Stempniak, organizatorka festiwalu. W ubiegłym roku wyjątkiem była Paktofonika, która – jak przyznaje organizatorka – przyjęła się równie dobrze jak rockowe składy. Mimo to festiwal stopniowo odchodzi od metalu i najcięższych brzmień, pozostając przy szeroko rozumianym rocku.
Zmienia się natomiast otoczenie. Budynek urzędu gminy przechodzi generalny remont, co sprawia, że tegoroczna edycja będzie trudniejsza logistycznie. Organizatorzy zapewniają jednak, że uczestnicy nie odczują utrudnień. W przyszłym roku ma to wynagrodzić wyremontowany urząd, budynek straży pożarnej oraz część parkingu.
Bilety tylko online, ale kolekcjonerzy nie zostaną bez pamiątki
W tym roku sprzedaż biletów odbywa się wyłącznie za pośrednictwem platformy eBilet – kupujący od razu drukuje PDF. Zmiana wynika z próśb fanów, ale nie wszyscy przyjęli ją entuzjastycznie, bo festiwalowe bilety od lat trafiają do kolekcji. – Te komentarze czytamy i bierzemy do siebie i postanowiliśmy wydrukować dwa tysiące biletów dla tych osób zainteresowanych, którzy będą chcieli na pamiątkę mieć taki bilet – tłumaczy Sylwia Stempniak. Wydruk z PDF-a lub bilet w telefonie będzie można wymienić na papierowy w punkcie wymiany.
Ceny rosną wraz ze zbliżaniem się terminu:
- do końca lipca: normalny 180 zł, motocyklowy 160 zł
- od 1 do 27 sierpnia: odpowiednio 200 zł i 180 zł
- w dniu festiwalu: 220 zł
Organizatorka nie ukrywa, że to więcej niż rok temu, i tłumaczy to wzrostem kosztów imprezy. – Zagrają cztery dobre, bardzo dobre zespoły, z czego dwa to w zasadzie gwiazdy. To jest siedem godzin muzyki za sto osiemdziesiąt złotych jeszcze w lipcu – wylicza.
Transport, parking i… historia z deszczem i Lemonem
W tym roku autokary kursować będą z dwóch kierunków – z Rybnika oraz z Raciborza. To odpowiedź na prośby mieszkańców i argument dla tych, którzy wolą nie przyjeżdżać samochodem. Parking przy urzędzie gminy odpada z powodu remontu, ale organizatorzy podadzą w mediach społecznościowych nowe miejsce zbiórki. Wstępna propozycja gminy zakłada punkt bardzo blisko terenu imprezy. Tradycyjnie mieszkańcy udostępniają miejsca na własnych posesjach za drobną opłatą, parkować można też przy parafii i okolicznych marketach.
Organizatorka wspomina najtrudniejszy dzień w historii festiwalu, kiedy grała Agnieszka Chylińska. – Jak podniosłam roletę i zobaczyłam to, co się dzieje na dworze, to był koszmar. To była ulewa tak straszna, że deszcz nie przestawał padać do czternastej – wspomina. Wtedy podszedł do niej Igor Herbut z Lemona i powiedział, że kiedy grają jako Lemon, zawsze wychodzi słońce. Wyszło około piętnastej – na półtorej godziny przed startem koncertów. Do końca wieczoru nie spadła ani kropla.
Kulisy organizacji: umowy od października, debiuty i telefon Grabaża
Praca nad kolejną edycją zaczyna się dwa, trzy tygodnie po zakończeniu poprzedniej. W pierwszej połowie września organizatorka rozlicza miniony festiwal, a jeśli wychodzi na zero albo na plus – zaczyna myśleć o następnym. Pierwsze umowy podpisuje już w październiku – to, jej zdaniem, decyduje o sile składu. – Bałabym się sytuacji, że musiałabym to robić w okolicach marca, kwietnia i brać z rynku to, co zostało – mówi. Umowa z zespołem Kult została podpisana na początku października.
Komentarze fanów na Facebooku są brane pod uwagę, ale nie mogą być jedynym kryterium. Ważniejsza jest intuicja i wymiana pomysłów z organizatorami sąsiednich festiwali: Around the Rock w Czerwionce i Przystanku Żory. Ta metoda przynosi debiuty, które później wracają w mocniejszych rolach. W tym roku po raz pierwszy w Lyskach zagra Lej Mi Pół – zespół, o który prosili fani. Wcześniej podobnie było z Pull The Wire, Nocnym Kochankiem i Łydką Grubasa. – My te zespoły pokazujemy jeszcze jako te, które otwierają nasz festiwal, a już trzy lata później mogłyby zamykać – mówi organizatorka.
Dwa tygodnie temu zadzwonił do niej Krzysztof „Grabaż” Grabowski z pytaniem, czy zagra w Lyskach ze Strachami na Lachy, czy z Pidżamą Porno. Bilety były już w sprzedaży, plakaty i ulotki wydrukowane. Okazało się, że wszystko się zgadza – to muzyk musiał odwołać inny, później podpisany termin.
Dlaczego to ważne dla lokalnej społeczności?
Festiwal w Lyskach to nie tylko muzyczne wydarzenie – to element tożsamości gminy i powiatu. Darmowe imprezy plenerowe organizowane przez gminy, choć cieszą się popularnością, zdaniem organizatorki zabijają takie biletowane festiwale. – Bardzo się cieszę, że te imprezy darmowe są organizowane, ale tym samym zabijają takie festiwale – ocenia Sylwia Stempniak. Tymczasem lokalny festiwal rockowy przyciąga gości z całego regionu, generuje ruch turystyczny i promuje gminę.
Co dalej? Życie chwilą i plany na przyszłość
Organizatorka nie planuje daleko. Na pytanie o wizję festiwalu za pięć czy dziesięć lat odpowiada, że nie wyobraża sobie wcale – ostatni rok nauczył ją żyć chwilą. Zostaje więc przy tym, co widzi w dniu koncertu: dzieciaki w słuchawkach ochronnych na kocach, rodzice bawiący się obok, ludzie w festiwalowych koszulkach z poprzednich edycji. Osoby, które zostają na noc, rozbijają namioty w okolicy sektora motocyklowego – toalety działają do czwartej nad ranem. Przy wejściu na teren imprezy stanie też sklepik z festiwalowymi gadżetami. Źródłem informacji jest rozmowa z Sylwią Stempniak, organizatorką festiwalu.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!